poniedziałek, 29 czerwca 2009

Czy paracetamol jest bezpieczny?

To jest a propos wcześniejszego artykułu. Jest to dla tych, którzy codziennie zażywają leki przeciwbólowe, uznając je za bezpieczne.
Choć acetaminofen (paracetamol) jest jednym z najczęściej stosowanych leków na świecie, mało kto zdaje sobie sprawę z jego działań ubocznych. Na szczęście, jak zapewniają badacze z Uniwersytetu Stanu Północna Karolina, prosty test może już niedługo pozwolić na wytypowanie osób zagrożonych zatruciem.
Toksyczność paracetamolu staje się szczególnie wyraźna po przyjęciu wysokich dawek leku lub połączeniu go z alkoholem, lecz u 1/3 osób nawet standardowa dawka może spowodować podniesienie poziomu enzymów świadczących o uszkodzeniu wątroby. Dotychczas nie było wiadomo, dlaczego tak się dzieje. Dzięki zespołowi prowadzonemu przez dr. Davida Threadgilla zostały poznane nowe fakty, sugerujące wyraźny wpływ czynnika genetycznego.
Do badania wykorzystano wysoce zróżnicowaną populację myszy. Zwierzętom podawano różne dawki acetaminofenu, a następnie poszukiwano korelacji pomiędzy reakcją na lek oraz sekwencją ich DNA. Wykazano w ten sposób, że toksyczność paracetamolu może wynikać z drobnej różnicy w genie CD44, kodującym białko odpowiedzialne za interakcje międzykomórkowe.
Kolejnym etapem studium była ocena sekwencji ludzkiego wariantu genu CD44. W tym przypadku również wykazano istotną zależność reakcji na lek od badanej sekwencji DNA. Niestety, dotychczas nie udało się jednak ustalić dokładnego mechanizmu prowadzącego do uszkodzenia komórek wątroby.
Wyniki uzyskane przez zespół dr. Threadgilla rodzą nadzieję na opracowanie prostego testu genetycznego, którego zadaniem byłaby ocena ryzyka niepożądanej reakcji na acetaminofen. Osoby, u których stwierdzi się niebezpieczeństwo zatrucia, mogłyby dzięki temu wybrać inną, bezpieczniejszą terapię.
Jednoczesne przyjmowanie acetaminofenu (paracetamolu) z alkoholem jest jedną z najczęstszych przyczyn występowania marskości wątroby. Co ciekawe jednak, bezpośrednią przyczyną zmian chorobowych nie jest toksyczność obu tych substancji, lecz wywołany przez nie stan zapalny. Na szczęście okazuje się, że jego intensywność można skutecznie ograniczyć za pomocą… zwykłej aspiryny.
O odkryciu donoszą badacze z Uniwersytetu Yale. Jak pokazały przeprowadzone przez nich testy na myszach, marskość wątroby występująca po równoczesnym podaniu paracetamolu i etanolu jest wywołana napływem komórek odpornościowych i rozwojem ostrego stanu zapalnego w miąższu tego organu. Zjawisko to może być zaskakujące, gdyż acetaminofen jest jednym z najczęściej stosowanych leków przeciwzapalnych.
Obserwowane procesy są zależne od tzw. receptorów TLR, uruchamiających jeden z najprymitywniejszych, lecz także najszybszych szlaków obrony immunologicznej. Badacze z Uniwersytetu Yale udowodnili, że substancje zdolne do blokowania aktywności receptorów TLR, czyli ich antagoniści, skutecznie ograniczają ryzyko związane z przedawkowaniem acetaminofenu i alkoholu.
Co ciekawe, udowodniono też, że uszkodzenie wątroby można znacznie zmniejszyć podając niskie dawki aspiryny - leku wielokrotnie tańszego od antagonistów TLR i działającego na nieco innym etapie łańcucha sygnałów prowadzących do rozwoju zapalenia.
Dr Wajahat Mehal, główny autor studium, podkreśla możliwość praktycznego wykorzystania zdobytej wiedzy: nasza strategia jest taka, by używać aspiryny codziennie w celu zapobiegania uszkodzeniom wątroby, lecz jeśli do niego dojdzie, podawać antagonistów TLR w celu jego wyleczenia.
Środowisko lekarskie przyjmuje pomysł dr. Mehala z rezerwą. Wielu ekspertów, m.in. członkowie zrzeszającej hepatologów organizacji British Liver Trust, przestrzega, by na wszelki wypadek zgłaszać przedawkowanie paracetamolu lekarzowi. Inni przypominają, że choć aspiryna rzeczywiście poprawia wiele funkcji ludzkiego organizmu, przewlekłe stosowanie niektórych zawierających ją preparatów mogą powodować uszkodzenie śluzówki żołądka.
Na podstawie artykułów Wojciecha Grzeszkowiaka

niedziela, 28 czerwca 2009

WIELKA FARMACJA III

Zastanawiałem się kiedyś dlaczego niektórzy lekarze – leczący przyczyny- ( a jest ich mała garstka może zaledwie kilku) , mający olbrzymie efekty w leczeniu chorób ( nowotworowych, nadciśnienia, cukrzycy, łuszczycy) są tak nie lubiani przez innych a szczególnie tych z tytułami. Dziś wiem już na pewno – oni leczą, a pozostali nie robią niestety na tym biznesu. Bo jak maja robić jak nie korzystają z farmaceutyków i zdrowieją . Kanadyjski lekarz dr Joel Lexin powiedział; „ Zarówno instytucje rządowe, jak i zorganizowana medycyna stały się niewolnikami na usługach przemysłu farmaceutycznego”. Mówi się dużo o postępie medycyny, o jej rozwoju, ale czy ona idzie we właściwym kierunku? Kiedy rozpatruje się argumenty, którymi posługują się lekarze leczący przyczyny, rzuca się w oczy niezadowolenie i bezsilność wywołane rozmiarem wpływu, jaki wywierają na medycynę korporacje farmaceutyczne. Skąd to się wzięło? Przecież ktoś musiał na to zezwolić. Przecież dziś uleczalne stało się nieuleczalne a medycyna rozdzieliła się na dwa obozy – medycynę biochemii oraz „chemicznych substancji”
To przemysł farmaceutyczno – medyczny ma kontrolę nad rynkiem leków o czym świadczą wyśrubowane ceny. Ten przemysł nie zna pojęcia kryzys – lekarze już o to zadbają. Przemysł ten decyduje za nas o wyborze lekarza ( do „innego” musimy przecież dopłacać) oraz wybiera leki, które mają nas niby leczyć. Wyboru terapii i leków dokonuje za nas farmaceutyczno – medyczny kartel. Stworzył nawet w tym celu własne protokoły leczenia i listę. Oficjalną, ma się rozumieć. A na niej, jak zwykle co roku nowe pozycje leków z myślą o zdrowiu pacjenta. Stare znikają po to, by ustąpić miejsca niby tym lepszym i skuteczniejszym – lekom tzw. „nowej generacji”.
Jako typowy przykład propagandy sukcesu pod kryptonimem „nowa generacja” może posłużyć bezreceptowy lek pod nazwą TYLENOL oraz jemu podobne, zawierające w swoim składzie acetaminofen ( paracetamol). Wypierając z rynku popularne i szkodliwe „ z krzyżykiem” (fenacetyna), mają niby na celu zmniejszenie degeneracji wątroby i nerek, co „odkryte” zostało po wielodekadowej obecności tabletek „ z krzyżykiem” w aptece no i oczywiście w każdym kiosku. Jednym słowem, jako leki „nowej generacji”, maja po prostu wykazywać korzystniejsze działanie od pop[przednich, a ponad wszystko, być bezpieczne. Zmiana orientacji „naukowego” myślenia, jako preludium wymiany leku na nowszy, jest typowym działaniem Wielkiej Farmacji w przypadku zbyt widocznej jego szkodliwości lub kończącej się ochrony patentowej.
W sukurs promocyjnej akcji rynkowej przychodzi wówczas „ naukowy” marketing.
„Hit” przybiera postać „nowej generacji” a jego działanie jawi się jako lepsze i bezpieczniejsze. Tak przynajmniej sugeruje kolejny medyczny „ekspert”, tym razem na łamach tygodnika „Życie na gorąco” w kąciku „Medycyna na co dzień” (2004). „W trosce o nasze zdrowie korzystajmy z leków nowszej generacji, których skuteczność i bezpieczeństwo potwierdzono wieloma badaniami naukowymi”. To tyle, jeśli chodzi o medyczna poradę gazetowego lekarza, której udzielił cierpiącemu na bóle głowy czytelnikowi korzystającemu z porad spod znaku medycznego obiektywizmu. Apap, Advil, Ibuprofen oraz kilka innych nazw leków „nowszej generacji” to jego terapeutyczne propozycje przy chronicznym bólu głowy?!
A co na temat propozycji „eksperta” mówią inni?
Jeden z nich mówi o 24 przypadkach śmiertelnych z powodu nieostrożnego podania Tylenolu dzieciom. Naukowcy z Londynu udokumentowali związek jaki zachodzi między częstotliwością zachorowań na astmę a przyjmowaniem acetaminofen.
Ci, którzy zażywają leki zawierające acetaminofen codziennie, mają o 138% większą szansę, by stać się astmatykami, natomiast u zażywających tego rodzaju leki raz w tygodniu ryzyko astmy wzrasta „jedynie” o 79%..
Acetaminofen kojarzony jest również z alergiami i egzemą, poprzez jego destruktywne działanie na składową 3 aminokwasów, zwana glutationem (GSH). I tu dochodzimy do kolejnego ryzyka wynikającego z nieostrożnego (dzięki agresywności reklam sprawiających wrażenie farmaceutycznej niewinności) zażywania tego rodzaju leków.
Tym ryzykiem jest choroba nowotworowa, która może mieć miejsce jako następstwo zniszczenia glutationu. Jego zaniżony poziom wykazują wszyscy bez wyjątku chorzy na raka, reumatyzm i wiele innych chorób przewlekłych. Powód? GSH jako jeden z najważniejszych składników wątroby, bierze udział w procesie eliminacji wprowadzanych do organizmu nieorganicznych trucizn. Największe jego ilości można znaleźć w jajkach i mięsie, okrzyczanych „trucizną” przez dietetycznych „ekspertów”. Oczywiście oba te produkty nie mogą być wysoce przetworzone.
Bibliografia:
Jerzy Maslanski "Od lekarza do grabarza"

Hmmmm

O mnie

KONIN, WIELKOPOLSKIE, Poland
To jest moja strona na której będę opisywał moje zainteresowania i komentarze do różnych wydarzeń oraz moje przemyślenia A kiedy wejdziesz na poniższy link strony Amway i będziesz chciał pobuszować to strona dla gości jest dla Ciebie, tylko musisz zastosować klucz wpisując: kaziu53
Powered By Blogger

Archiwum bloga