środa, 25 marca 2009

...płacisz za leczenie swoich chorób".

Witaj ,

Czytelniku! Stwierdzenie, że gram leczenia jest droższy niż kilogram
profilaktyki jest znane już wielu osobom od dłuższego czasu. Może
wyjaśnię w skrócie, dlaczego tak jest.

Profilaktyka zdrowotna - działania mające na celu zapobieganie chorobom,
poprzez ich wczesne wykrycie i leczenie.

Czytając dalej działy Wikipedii, możemy odnaleźć również
inne definicje:
profilaktyka wczesna - utrwalanie prawidłowych wzorców zdrowego stylu życia
profilaktyka pierwotna (I fazy) - zapobieganie chorobom poprzez
kontrolowanie czynników ryzyka
profilaktyka wtórna (II fazy) - zapobieganie konsekwencjom choroby poprzez jej wczesne wykrycie i leczenie (przesiewowe badanie skriningowe)
profilaktyka III fazy - zahamowanie postępu choroby oraz ograniczenie
powikłań

Jak widać, rozróżniamy wiele naukowych typów profilaktyki. Czym jednak
ona jest, odnosząc się do przysłowia przytoczonego przeze mnie na
początku. Można powiedzieć, że inwestujemy codziennie jakąś drobną
złotówkę dbając o nasze zdrowie, co powoduje, że przez nasze całe życie
jesteśmy zdrowi i nie marnujemy pieniędzy na leczenia.

Czym jest leczenie?

Leczenie, terapia - szereg czynności medycznych, z użyciem stosownych
leków i aparatury, zmierzających do przywrócenia równowagi (homeostazy)
organizmu dotkniętego chorobą lub kalectwem.

Jak widać definicja leczenia (także z Wikipedii), mówi już sama za
siebie, z czym w szczególności wiąże się leczenie. Przeczytaj definicję
leczenia jeszcze raz i zwróć uwagę na wszystkie pojawiające się tam wyrazy. Każdy z nich kojarzy się z długotrwałymi działaniami oraz ogromnymi kosztami.

Czytelniku, nie myśl sobie, że chcę namawiać Cię dzisiaj do profilaktyki.
Chciałem, abyś po prostu poznał tą ogromną różnicę, pomiędzy leczeniem a
profilaktyką. Osobiście stosuję w całej swojej rodzinie codzienną
profilaktykę już od 8 lat. Myślę, że jak dla mnie to jest dość długo.

Pij mleko, będziesz kaleką!

ANNA SZULC (artykuł z dnia 2003-10-17 ONET.PL)
Zawarte w mleku składniki powodują uszkodzenie wielu narządów wewnętrznych człowieka.
Pij mleko, będziesz wielki jak Kayah albo Bogusław Linda - przekonują reklamy. Guzik prawda. Krowie mleko to nie przepis na karierę dla dziecka, ale na jego kłopoty.
O zaletach mleka zapewniają polskie dzieci twórcy najgłośniejszej dziś społecznej reklamy, politycy i oczywiście koncerny mleczarskie, którym publiczna akcja jest wyjątkowo na rękę.

Dziewczynka z reklamy jest nieśmiała, szczerbata i pewnie od dawna siedzi w ostatniej ławce. Kiedy przyznaje się klasie, że chciałaby zostać piosenkarką, dzieci wybuchają śmiechem. Dziewczynka wypija szklankę mleka i po latach zostaje gwiazdą popu. Przesłanie jest jasne.
Moda na picie

Akcja ruszyła we wrześniu 2002 roku i trwa do dziś. Jej organizator - Międzynarodowe Stowarzyszenie Reklamy, za swój cel uznał "intensyfikację działań profilaktyki osteoporozy poprzez wykreowanie mody na picie mleka". Inaczej mówiąc - jak będziesz miał ciepły stosunek do mleka, nie będziesz w przyszłości chodził o kulach. Stowarzyszenie promuje mleko za darmo.

- Firmy reklamowe postrzegane są często jak krwiopijcy - przyznaje Paweł Kowalewski, wiceprezes Stowarzyszenia. - Postanowiliśmy to zmienić. Mleko, którego spożycie drastycznie w Polsce spada, wydało nam się odpowiednie.

W promocyjną machinę wciągnięto telewizję, rozgłośnie, gazety. I gwiazdy z pierwszych stron kolorowych czasopism. Nie tylko Kayah i Bogusława Lindę, ale też mistrza kierownicy Krzysztofa Hołowczyca i polską snowboardzistkę Jagnę Marczułajtis. Urodę Jagny można podziwiać w multipleksach, tuż przed pokazami "Starej baśni".

- Nie wahałam się ani chwili - zapewnia snowboardzistka. - To był wspaniały i oryginalny pomysł. Poza tym bardzo lubię mleko.

Nie tylko ona. Lubi je także mistrz świata w skokach narciarskich, Fin Veli-Matti Lindstroem, który w prasie i telewizji postanowił (choć już nie za darmo) promować... polskie świeże mleko. Moda na mleko przeniosła się z telewizji na ulicę. We wrześniu posłanka SLD Sylwia Pusz wraz z wolontariuszami w białych kitlach rozdała na poznańskich przystankach autobusowych cztery tysiące kartoników mleka, także czekoladowego.

W promocję napoju od polskiej krowy włączyła się nawet część lekarzy. Zagrzmieli, że dzieci piją mleka za mało i że to źle się skończy.

Na usługach koncernów

Ale nie wszyscy medycy tak myślą. Jednym z nich jest doktor Eugeniusz Zbigniew Siwik, autorytet w dziedzinie ginekologii i położnictwa, twórca pierwszej w Polsce Kliniki i Szkoły Porodu Naturalnego. Z zamiłowania dietetyk.

- Medycyna bierze dziś udział w jednym z największych oszustw ostatniego stulecia - twierdzi. - Jest na usługach koncernów, którym nie zależy na zdrowiu dzieci, tylko na pieniądzach. Lekarze nabrali wody w usta, bo tak jest bezpieczniej.

Siwik używa mocnych słów. Twierdzi, że zawarte w mleku składniki powodują uszkodzenie wielu narządów wewnętrznych człowieka, nieodwracalne zmiany w układzie naczyniowym, sercowym i kostnym.

- Mleko, wbrew powszechnemu mniemaniu, nie wzmacnia kości, tylko je osłabia. Zawarte w nim białko wypłukuje wapń z organizmu. Mleko krowie to najlepszy przepis na wózek inwalidzki - grozi.

- Jeśli wierzymy, że mleko to źródło wapnia chroniącego przed osteoporozą (osłabieniem kości), musimy pamiętać, że osteoporoza jest najbardziej rozpowszechniona w regionach świata o wysokim spożyciu mleka, np. w Europie Północnej, Kanadzie i USA - zauważa również Annemarie Colbin, autorka książki "Osteoporoza".

Kilka lat temu zrzeszająca pięć tysięcy członków międzynarodowa organizacja Lekarze na Rzecz Medycyny Odpowiedzialnej wydała oświadczenie, w którym ostrzega przed piciem mleka. Lista przeciwwskazań jest długa.

Zasadniczym powodem sprzeciwu wobec białego eliksiru jest przekonanie, że człowiek, podobnie jak pozostałe ssaki, przystosowany jest do spożywania mleka tylko w okresie niemowlęcym.

- Człowiek nie krowa, czterech żołądków nie ma - twierdzi Mariusz Gawlik, lekarz ze Stargardu Szczecińskiego, przez lata pracujący na dziecięcym oddziale laryngologicznym. - Mały człowiek nie jest cielęciem, które potrzebuje innego składu witamin i minerałów niż wolno rozwijający się ludzki organizm. Z tego powodu picie mleka krowiego jest patologią. I przyczyną setek chorób.

Mleko krowie nie jest dobrze przyjmowane przez ludzki organizm. Tego argumentu nie odpierają nawet zagorzali jego zwolennicy.

- Nietolerancja laktozy to poważna i, niestety, częsta komplikacja. Sam też mleka nie toleruję - przyznaje nawet Waldemar Broś, wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Spółdzielni Mleczarskich.

Lekarze z międzynarodowej organizacji LMO twierdzą, że 80 procent ludzkości mleka po prostu nie trawi. W Polsce, gdzie tradycja picia mleka jest długa, problemy z przyswajaniem cukru mlecznego, zwanego laktozą, ma połowa obywateli.

Z badań doktor Doroty Szostak-Węgierek z Instytutu Żywienia i Żywności w Warszawie wynika, że prawie 20 procent polskich dzieci ma niedobór enzymu trawiącego laktozę. - Objawy nietolerancji mleka mogą ujawniać się nawet po latach - twierdzi dietetyczka.
Proszę, nie pij!
Nie chodzi jednak tylko o laktozę. W 2001 roku nowozelandzki badacz doktor Corrie McLachlan ogłosił wyniki badań, z których wynikało, że mleko, a właściwie zawarta w nim kazeina (rodzaj białka), jest przyczyną chorób serca. Wnioski naukowca umieszczono w międzynarodowym internetowym serwisie o wymownej nazwie "No milk page" (strona bez mleka).

Do odwiedzenia serwisu, na którym znalazło się wiele publikacji, ostrzegających ludzi przed piciem mleka z różnych powodów, do dziś zachęca na swojej stronie internetowej zespół lekarzy III Kliniki Chorób Dziecięcych Akademii Medycznej w Białymstoku.

Złudzeń nie pozostawia także Frank Oski, profesor pediatrii z renomowanej John Hopkins School of Medicine, który w trosce o zdrowie dzieci napisał nawet książkę "Proszę, nie pij mleka".

Ale polskie dzieci piły mleko i piją nadal.

Katarzyna Woleńska jest nauczycielką. Ma 28 lat i koszmarne wspomnienia z dzieciństwa.

- W moim domu panował kult mleka - mówi. Śniadanie kończyło się dla Woleńskiej dość schematycznie. Wymioty, biegunki, wysypka. Rodzice podejrzewali uczulenie, więc wyrzucili z jej jadłospisu pomidory i truskawki, choć je uwielbiała. Alergię na mleko wykryto u niej, kiedy dostała się na studia. Za późno. Była już astmatyczką.

- Mleko jest jednym z najgroźniejszych alergenów pokarmowych. Ma aż pięć składników, które mogą być fatalnie tolerowane przez człowieka - przyznaje profesor Edward Tadeusz Zawisza, jeden z najwybitniejszych polskich alergologów.

- Ale groźne mogą być także zanieczyszczenia mleka, takie jak penicylina i białka pszenicy.

Zdobycz bakterii

- Polskie mleko jest już czyste i wciąż naturalne - zapewnia Waldemar Broś. - Z drugiej strony krowa nie jest maszyną, tylko żywych organizmem. Zdarza się, że zachoruje, pobrudzi się.

Broś nie chce wracać pamięcią do wczesnych lat 90., kiedy kontenery z polskim mlekiem w proszku służby celne innych krajów uznawały za radioaktywne. I późnych lat 90, kiedy inspektorzy Unii Europejskiej natknęli się w Polsce na rzekę brudnego mleka, z gronkowcem w tle. Dziś polskie mleko spełnia normy UE w ponad 80 procentach. Zgodnie z normami mleko klasy ekstra powinno zawierać nie więcej niż sto tysięcy bakterii. - Nawet jeśli jest ich więcej, to i tak znikają pod wpływem pasteryzacji - zapewnia Broś.

Ale Tomasz Nocuń, internista, ostrzega, że proces pasteryzacji zamienia mleko w zupę pełną martwych, toksycznych bakterii, które zatruwają organizm. I powodują kolejne alergie.

Alergolog, profesor Zawisza leczy ludzi uczulonych na mleko od dziesięcioleci. Liczba pacjentów z każdym rokiem powiększa się. Dla niektórych mleczna euforia kończy się śmiercią. Jak dla leczonego przez alergologa dyplomaty, którego na przyjęciu poczęstowano ciastkiem, w skład którego wchodziło mleko. Udusił się.

Nie leczona alergia na mleko nie zawsze kończy się zgonem, ale może kończyć się poważną chorobą. Z chorobami oczu włącznie. - Przewlekłe alergie pokarmowe, w tym także alergia na mleko, mogą pośrednio prowadzić do schorzeń ocznych, z zapaleniem rogówki oka włącznie - przyznaje doktor Anna Ambroziak ze Szpitala Okulistycznego w Warszawie.

Profesor Zawisza zauważa, że problem byłby łagodniejszy, gdyby Polska nie była krajem rolniczym, w którym mleko uznawane jest za podstawę pożywienia. Jesteśmy szóstym co do wielkości producentem mleka w Europie (7 mld litrów rocznie).

Mleka pije się mało w Afryce, prawie nie pije w Chinach i Japonii. - W samym tylko Kioto żyje czterysta osób, które ukończyły sto cztery lata życia. To ponad dwa razy więcej niż w całych Stanach Zjednoczonych - wyjaśnia Eugeniusz Zbigniew Siwik. - Ci ludzie są długowieczni, bo nie znają smaku mleka.
Zdrowie na sercu

Najwięcej piją mleka Amerykanie i Finowie. I tam notuje się najwięcej przypadków chorych na serce i cukrzycę. W Polsce mleko stało się towarem politycznym. Sloganem "Szklanka mleka dla każdego ucznia" rząd Leszka Millera postanowił zdobyć poparcie społeczne. I mleko zagościło w szkołach na dobre.

- Podawanie dzieciom w wieku szkolnym mleka skazuje je na choroby i cierpienia - zapewnia Eugeniusz Zbigniew Siwik. - Mamy jak w banku, że w przyszłości wiele z nich będzie zawałowcami.
A zbuntowany lekarz Tomasz Nocuń dodaje, że trudno mu uwierzyć w szlachetne intencje pomysłodawców akcji "Pij mleko". - Stworzono wielką reklamową machinę, która napędzać ma jedynie koniunkturę dla firm mleczarskich - twierdzi.

Producentom mleka sprzyjają także rządowe programy. Polscy producenci mogą starać się o dotację z Funduszu Promocji Mleczarstwa. Ta przychylność władz spowodowana jest, formalnie, troską o dobro dzieci i młodzieży. Takiej polityce, opartej na przekonaniu, że bez szklanki mleka dziennie polskie dziecko wyrośnie na półgłówka i inwalidę, sprzyjać mają badania. I tak Instytut Żywności i Żywienia odkrył, że jadłospis polskiego jedenastolatka zaspokaja połowę dziennego zapotrzebowania na wapń. Co oznacza, że większość jedenastolatków będzie w przyszłości chorować na osteoporozę. A tą zagrożonych jest dziś dziewięć milionów Polaków.

Naukowcy z organizacji Lekarze na rzecz Medycyny Odpowiedzialnej podnoszą, że istnieje zależność między insulinozależną cukrzycą (zwaną inaczej młodzieńczą) a alergią na mleko, a konkretnie zawarte w nim albuminy (czyli grupy białek rozpuszczalnych w wodzie). I znów - największy odsetek osób chorych na cukrzycę młodzieńczą notuje się w Finlandii, tam, gdzie dzieciom wmawia się mleko pod każdą postacią.

Adamowi Karbiszowi z Krakowa też wmawiano. Karbisz jest właścicielem firmy poligraficznej. Ma 34 lata i większość wakacji spędził na koloniach. - Podstawą jedzenia były placki ziemniaczane, mielony i mleko - przyznaje. - Wychowawcy byli sympatyczni i fanatyczni. Nie pozwalali odejść od stołu, jeśli szklanka z mlekiem nie była pusta. Przez wiele kolejnych lat chorowałem na przemian na anginę i zapalenie uszu.

Karbisz przestał jeździć na kolonie, bo zaprzyjaźniony z rodziną lekarz domyślił się przyczyny kłopotów zdrowotnych dziecka. - Był odważny w poglądach, to i miał poważne problemy z utrzymaniem pracy. Lekarz, który jest wrogiem mleka, staje się wrogiem ludu - twierdzi mężczyzna.

Ale lekarz Karbisza nie był wielkim odkrywcą. Pionier nauki o żywieniu doktor Max Bircher-Benner o szkodliwości mleka trąbił już pod koniec XIX wieku (dziś w Zurychu istnieje słynna klinika jego imienia). Twierdził, że mleko powinno być najwyżej dodatkiem do diety. Wyjątkiem są, według niego, łatwiej przyswajalne dla człowieka kwaśne produkty mleczne (jogurty, sery) i mleko pełne, prosto od krowy karmionej trawą.

Ewa Wachowicz, z zawodu technolog żywienia, kiedyś Miss Polonia, dziś producent programów telewizyjnych i matka małej Oli, kupuje mleko prawie wyłącznie od kobiety ze wsi.

- Tylko takie jest wartościowe - uważa. - W życiu nie podałabym dziecku produktu z napisem UHT. Skład mleka, podgrzewanego do tak wysokich temperatur budzi wątpliwości. Białko ścina się i nie wiemy do dziś, jaki może to mieć wpływ na zdrowie. Nie przypuszczam, by był pozytywny.


Zupa z bakterii
Każdy chciałby mieć własną krowę pod blokiem i doić ją według potrzeb - mówi Waldemar Broś. - Ale to niemożliwe. Musimy dostosować się do wymogów cywilizacyjnych i podgrzewać mleko, by miało dłuższą wartość. Prawda, zabijamy też dobrą florę bakteryjną, ale to koszty cywilizacji.

Część naukowców uważa jednak, że mleko i tak trzeba pić, bo ma dużo cennych wartości.

- Jest wiele produktów, bogatszych w witaminy i minerały - zapewnia Barbara Bachurska, lekarz pediatra z Katowic. - Mitem jest także przekonanie, że mleko zawiera mnóstwo drogocennego wapnia. Znacznie więcej ma go plaster żółtego sera.

To wariaci

- Przestaliśmy słuchać natury - uważa Eugeniusz Zbigniew Siwik. - Stworzyliśmy przemysł, który powoli, ale skutecznie nas zabija. Siwik twierdzi, że w swoich poglądach, nawet w Polsce nie jest już osamotniony. - Ci, którym zależy na zdrowiu dzieci, będą mówić coraz głośniej. Będą mówić o podstępnej "białej śmierci", którą w imię niezrozumiałych racji wynosi się pod niebiosa - zapewnia.

- Zastanawiam się nad pewną kontrakcją. Nad tym, czy nie wytoczyć procesu Kayah i Lindzie, oskarżając ich o szerzenie kłamliwych i szkodliwych poglądów. A przynajmniej nad tym, czy nie spróbować postawić przed sądem tych, którzy namówili piękne i sławne osoby do tej tragicznej w skutkach reklamy?

Na przeciwników mleka patrzy się jak na złoczyńców albo wariatów. - Oni są chyba nienormalni? - zastanawia się Jagna Marczułajtis. - Przecież gdyby mleko było niezdrowe, to nie byłoby go w sklepach!

Wybaczamy dziwaczne poglądy joginom, taoistom i mieszkańcom Polinezji. Gdy do głosu dochodzą polscy lekarze, ich poglądy uznajemy za obrazoburcze. To wariaci. Mleko jest przecież rzeczą świętą. Niepodważalną jak rosół, schabowy i karp na wigilię. Wiedzą o tym dorośli i wiedzą dzieci. Zwłaszcza te, którym marzy się kariera i które do picia mleka zostały namówione przez wielkie gwiazdy. Ale jaka jest prawda?

Endobionty jako "przyjazne" drobnoustroje oraz przyczyny ich przemiany w formę patogenną

Zjawisko cofnięcia się w cyklu rozwojowym form mikrobiologicznych i pojawienie się form podstawowych w środowisku zasadowym jest myślą przewodnią w terapii izopatycznej koncepcji równowagi środowiska mikroorganizmów symbiotycznych prof. Enderleina.
W niekorzystnym kwaśnym środowisku endogenne mikroorganizmy tzw. endobionty opisywane jako symbiotyczne, przekształcają się w wyższe formy rozwojowe pasożytnicze – patologiczne.

Koncepcja pleomorfizmu znana jest już od końca XIX wieku.
Została odkryta dzięki badaniom prof. Antoniego Bechampa a rozwinął ją niemiecki zoolog prof. Guenter Enderlein. (Cyklogenia Bakterii, 1920).

Zdrowy organizm posiadający właściwy bilans kwasowo-zasadowy tzw. homeostazę, potrafi przekształcać patogenne cząsteczki drobnoustrojów w prymitywne formy tzw. endobionty, które są następnie usuwane z organizmu naturalnymi mechanizmami. Przebieg takiej przemiany utrudnia, nienaturalna dla danej grupy krwi, przetworzona i niezdrowa żywność, leki, środki hormonalne, sterydy czy antybiotyki, również stresy, depresja oraz inne choroby. Bardzo ważną przyczyną jest też brak tlenu w organizmie spowodowany m.in. złym trybem życia, papierosami i brakiem ruchu współczesnego człowieka.
Pierwszymi objawami mogą być:
ból i zawroty głowy, nerwica, zmęczenie, osłabienie, biały nalot na języku, zmiana kolorytu cery, piegi, ropny trądzik, zapalenie skóry, wysypka, rzadkie stolce, pogorszenie wzroku i słuchu, osłabienie pamięci, nadmierna senność lub problemy z zasypianiem, brak koncentracji, bóle w narządach wewnętrznych itp..

Czy występują u Ciebie podobne objawy?
Endobionty to różne drobnoustroje przyjazne naszemu organizmowi w tym różne formy gronkowca. Dla przykładu staphylococcus aureus czyli gronkowiec złocisty, którego większość ludzi tak się boi, występuje w jamie nosowo-gardłowej u 40% zdrowej populacji, w przedsionku nosowym u ok. 60 proc. zdrowych osób, a staphylococcus epidermidis bytując na powierzchni naszej skóry razem z takimi bakteriami jak maczugowce (Corynebacterium sp.), dba wespół z nimi o utrzymanie właściwego pH skóry. Na przykład pałeczką okrężnicy (Escherichia coli) "zakażamy się" w pierwszych godzinach życia, gdy przechodzimy przez kanał rodny matki. Bakteria ta, zadomowiona w naszym układzie pokarmowym, odpowiada za 60-70 proc. produkcji witamin z grupy B, C i K!
Grzyb Niger Aspergillus ma wpływ na regulację metabolizmu wapnia i cyklu kwasku cytrynowego.
Czy wiesz, że pierwotne i całkowicie nie - chorobotwórcze formy grzyba Fresen (racemosus mucor) jako endobionty, żyją w plazmie krwi, w krwinkach czerwonych, leukocytach i we wszystkich innych płynach ciała i tkankach. Reguluje on nieaktywne jeszcze infekcje w organizmie, ma duży wpływ na lepkości krwi i jest obecny w każdym procesie krzepnięcia krwi.
Zaburzenie homeostazy (równowagi)
Kiedy w Twoim organizmie dojdzie do zakłócenia homeostazy czyli równowagi kwasowo-zasadowej, co może być spowodowane złą dietą, niedotlenieniem, powtarzającymi się infekcjami i wieloma ww. przyczynami, to organizm nie potrafi powstrzymać przemiany "przyjaznych" Tobie endobiontów w formy wyższe i chorobotwórcze.
Pod wpływem tych bodźców endobiont zaczyna się nadmiernie rozmnażać i dalej rozwijać, zmienia swoją postać w formę patogenną, co powoduje odczuwalne zakłócenie wzajemnej równowagi "dobrych" i "złych" drobnoustrojów w organizmie - Twój organizm zaczyna chorować...
Dr Lin Clar stwierdza, że "w przypadku 60-70% moich pacjentów ilość obecnych w jelitach grzybów jest zbyt wysoka. Prowadzi to nie tylko do różnych dolegliwości w obrębie przewodu pokarmowego, lecz może być również przyczyną takich chorób, jak np. egzema, łuszczyca, bóle głowy, migrena, przewlekłe zmęczenie, bóle stawów, zaburzenia hormonalne. U 30% pacjentów można wykazać także obecność pasożytów jelit. Równie częsta jest zwiększona ilość wirusów i innych mikroorganizmów anaerobowych, które dobrze czują się w otoczeniu ubogim w tlen."
Ponieważ endobiont chciwie pożera białko zwierzęce (mleko, mięso, sery, jaja), jego wznoszący się rozwój i przekształcenie w endobiosis będzie skutkiem niewłaściwego odżywianie. Mogą one spowodować naczyniowe zmiany, patologiczne procesy krzepnięcia krwi, reumatyzm, artretyzm, zwyrodnienie kręgosłupa, zapalenie migdałków, ziarnica, cukrzyca, podagra, paraliżuje, anemia, białaczka, mózgowa skleroza oraz guzy każdego typu.
Dla prof. G Enderlein, " rak dla organizmu jego gospodarza powstaje poprzez procesy gnilne i fermentację oraz rozwojowe formy pasożytniczych grzybów i ich rozkład w organizmie. "
Według dr Devrient, problem raka nie może zostać rozwiązany bez oszacowania we krwi ilości pasożytów i polimorfizmu drobnoustrojów.
Czy wiesz co zrobić aby z form endobiosis sprowadzić drobnoustroje do nieszkodliwej formy endobiontów?
Drastycznie ogranicz w diecie białka zwierzęce (mięso, mleko, sery, jaja), co spowoduje powrót do niższych form rozwojowych drobnoustrojów, a wyższe formy chorobotwórcze rozpadną się i zostaną wydalone z organizmu.

Ocenę zaburzeń środowiska wewnętrznego dokonuje się podczas przyżyciowego analizy kropli krwi w mikroskopie o ciemnym polu widzenia, które to badania wykonywał dr G. Enderlain blisko sto lat temu.

Hmmmm

O mnie

KONIN, WIELKOPOLSKIE, Poland
To jest moja strona na której będę opisywał moje zainteresowania i komentarze do różnych wydarzeń oraz moje przemyślenia A kiedy wejdziesz na poniższy link strony Amway i będziesz chciał pobuszować to strona dla gości jest dla Ciebie, tylko musisz zastosować klucz wpisując: kaziu53
Powered By Blogger

Archiwum bloga