środa, 4 czerwca 2008

Aqua vitae

„Woda jest bardzo istotna dla prawidłowego funkcjonowania każdego organu ludzkiego ciała...” Dr Sam Renhborg
Woda jest niezbędna do życia. Ogrywa istotną role w pracy wszystkich organów i funkcji naszego organizmu. Jednak woda nie tylko podtrzymuje życie. Może poprawić zdrowie, sprawność fizyczną a nawet wygląd.
Twój organizm potrzebuje wody, nawet jeśli nie czujesz się spragniony – od 2 do 3 litrów wody codziennie.
Dlaczego woda jest najlepszym napojem?
Napoje zawierające kofeinę (kawa, herbata i cola) oraz alkohol odwadniają organizm. Soki i napoje dla sportowców, gaszą pragnienie jednak są kaloryczne. Twój organizm potrzebuje wody.
Czy można wypić za dużo wody?
Jeśli spożywasz więcej wody niż potrzebuje Twój organizm ( większość ludzi nie osiąga tej granicy), zdrowy organizm po prostu usuwa nadmierne jej ilości.
Jakie są skutki niedoboru wody?
Ludzie mogą przeżyć bez jedzenia nawet kilka tygodni, jednak bez wody kilka dni – umierają z pragnienia znacznie szybciej w klimatach ciepłych, gdyż zwiększone pocenie się powoduje szybszą utratę wody.
Twój organizm powiadamia Cię o niedoborze wody.
Ubytek 1% wody wywołuje pragnienie.
Ubytek 5% powoduje podwyższoną temperaturę.
Ubytek 8% - gruczoły przestają produkować ślinę, skóra przyjmuje niebieskawy kolor.
Ubytek 10% - opuchnięty język, niewydolność nerek, skurcze mięśni.
Ubytek 20 % - skóra pęka, organy przestają pracować – śmierć.
Czy woda, którą pijesz jest czysta?
Czysta woda jest najlepszym napojem, jednak nie zawsze jest czysta. Istnieje wiele możliwości jej zanieczyszczenia przed spożyciem.
Czym są zanieczyszczenia?
Niektóre substancje zanieczyszczające, nadają wodzie nieprzyjemny zapach, smak lub wygląd, inne stanowią zagrożenie dla zdrowia.
Istnieją trzy grupy zanieczyszczeń.
Cząsteczki: cząsteczki obejmują drobne ciała stałe, piasek, muł, rdzę i inne zanieczyszczenia mechaniczne, które mogą pogorszyć smak, zapach lub klarowność wody.
Substancje chemiczne: Wśród chemicznych zanieczyszczeń wody można wyróżnić substancje nieorganiczne ( nie zawierające węgla) takie jak ołów, azbest i rtęć oraz substancje organiczne ( zawierające atomy węgla) takie jak chloroform oraz polichlorowane dwufenyle (PCB)
Mikroorganizmy: Ta szeroka kategoria obejmuje wiele różnych typów bakterii, pierwotniaków i wirusów, które stanowią zagrożenie dla zdrowia, np.:
Ołów – anemia i mała waga dzieci przy urodzeniu w przypadku gromadzenia się ołowiu w organizmie
- opóźnienie w rozwoju umysłowym i fizycznym, które trwale obniża IQ a także trudności w czytaniu i uczeniu się
- upośledzenie słuchu oraz problemy z zachowaniem
- podwyższone ciśnienie krwi u dorosłych
Rtęć – uszkodzenie nerek
Azbest – uszkodzenie skóry, niewydolność układu krążenia, oraz większe ryzyko zachorowania na raka
Chloroform – wiąże się z większym ryzykiem zachorowania na raka
Radon – większe ryzyko zachorowania na raka żołądka
Criptosporidum i Giardia Lamblia – ostra biegunka i wymioty
Lotne związki organiczne (VOC) – problemy z wątrobą, anemia, uszkodzenie nerek lub śledziony oraz większe ryzyko zachorowania na raka
Chlorek winylu – większe ryzyko zachorowania na raka
Mówiąc o wodzie nie nadającej się do spożycia mamy najczęściej na myśli wodę zanieczyszczoną u źródła. Jest to niewątpliwie jedno z możliwych miejsc zanieczyszczenia wody. Jednak woda pokonuje długą trasę zanim trafi do naszych domów, dlatego miejsc potencjalnego zanieczyszczenia może być znacznie więcej. Na przykład w rozlewni. W stacjach uzdatniania wody, lub podczas przepływania przez stare, zniszczone rury wodociągowe. Nawet jeżeli jest czysta u źródła, to istnieje wiele możliwości jej zanieczyszczenia.
U źródła
Woda oczyszczona w miejskich stacjach uzdatniania wody lub woda zdatna do picia ( woda pitna) pochodzi z – wód gruntowych z formacji wodonośnych, które są naturalnymi zbiornikami wody. – wód powierzchniowych z jezior, rzek i zbiorników wodnych.
Nawet jeśli odnosi się wrażenie, że woda źródlana jest chroniona, działalność ludzka w pobliżu źródła oraz właściwości geologiczne terenu, na którym znajduje się, mogą spowodować zanieczyszczenie.
Podczas procesu oczyszczania
Zazwyczaj do wody w miejskich wodociągach dodawany jest chlor lub chloramina, w celu usunięcia szkodliwych bakterii, takich jak: Escherichia coli. Dodatki te mogą także wchodzić w reakcję z materia organiczną naturalnie występującą w wodzie, tworząc produkty uboczne, np.: trihalometany (THM)
W drodze do domu
Przepływając rurami, żeliwnymi, miedzianymi, lutowanymi. W rurociągach znajdują się również mikroorganizmy.
Czy pijemy tę kranówkę?
Otóż uważamy (i tak jest w rzeczywistości), że ona nie nadaje się do picia w stanie surowym, więc ją gotujemy. Oczywiście jej smak jest prawie nie do zniesienia.
Ale mamy wyjście – woda jest w marketach, więc plastikowe butelki z wodą towarzyszą nam na każdym kroku. Nadwyrężając kręgosłupy, znosimy je do domów całymi zgrzewkami. Niedopite butelki z wodą walają się na siedzeniach i podłodze co drugiego samochodu. Małe półlitrowe butelki nosimy ze sobą – na wszelki wypadek – w torbach i plecakach. W każdym kiosku, sklepie, kinie, nawet w księgarniach – wszędzie możemy kupić wodę w plastikowej butelce. Mało tego, fachowcy od reklamy skutecznie nas przekonali, że każda smakuje inaczej. Niepowtarzalnie.
O gustach jednak się nie dyskutuje. Za to można powołać się na fakty. W czasie szczytowej popularności francuskiej wody Perrier w Stanach Zjednoczonych jeden z twórców sukcesu firmy na amerykańskim rynku Bruce Nevins podczas radiowego wywiadu na żywo został poproszony o wskazanie, do którego z siedmiu postawionych przed nim kubków z wodą wlano Perrier. Trafił za piątym razem. O podobny test pokusiła się stacja telewizyjna ABC. Widzów programu „Good Morning America” poproszono o ocenę smaku kilku rodzajów nie gazowanej wody stołowej. Niemal połowa biorących udział w tym badaniu wskazała jako najlepszą kranówkę – dokładnie tę z nowojorskiego wodociągu. Jedna czwarta postawiła na popularną w USA Poland Spring. Woda Evian przypadła do gustu tylko 12 procentom widzów.
Podobnych „testów w ciemno” przeprowadzono całą masę i zawsze ich efekty są podobne. Ludzie nie są w stanie odróżnić jednej wody stołowej od drugiej. A z tego wynika, że decydując się na kupno konkretnej marki, nie kierują się smakiem.
W 2006 roku Amerykanie wydali więcej pieniędzy na butelkowaną wodę niż na bilety do kina. Łącznie 15 miliardów dolarów. Dzięki temu wspaniałemu osiągnięciu udało im się wyrzucić aż 38 miliardów plastikowych butelek o łącznej wartości około miliarda dolarów. Do wyprodukowania takiej ilości plastiku trzeba było zużyć półtora miliona baryłek ropy naftowej (nie licząc paliwa, które pochłonął jej transport). Jak wyliczył dziennikarz biznesowego magazynu „Fast Company” Charles- Fishman, to wystarczająco dużo, żeby napędzać przez rok sto tysięcy samochodów.
W tym miejscu warto zauważyć, że Amerykanie mają bodaj najlepszą, spełniającą wysokie standardy sanitarne kranową wodę na świecie. Wydaje się więc, że powinni mieć o wiele mniejsze średnie zapotrzebowanie na butelkowaną wodę niż na przykład Polacy. Okazuje się jednak, że popyt na butelkowaną wodę zupełnie nie zależy od podaży wody z miejskich wodociągów o tej samej – a czasem nawet wyższej – jakości.
Kiedy Polacy uznali butelkowaną wodę stołową za produkt pierwszej potrzeby? Nie trzeba długo się zastanawiać. Odpowiedź jest nadspodziewanie prosta – zaczęliśmy ją kupować wtedy, kiedy poczuliśmy, że nas na nią stać. Jakość wody kranowej w PRL nie była wyższa od tej, którą mamy dzisiaj, jednak wtedy nikomu nie przychodziło nawet na myśl kupowanie wody stołowej. Owszem, piliśmy butelkowane wody, ale gazowane lub zdrowotne. Kranówka obrzydła nam do reszty dopiero w latach 90. Czy dlatego, że razem ze zmianą ustroju zmienił nam się także smak? Bardzo wątpliwe.
W Polsce zadziałały dokładnie te same mechanizmy, które w latach 70. i 80. wypromowały butelkowaną wodę na Zachodzie. Moda narodziła się na Starym Kontynencie, jednak dopiero za oceanem, dzięki efektowi skali, rozwinęła skrzydła i zmieniła się w niezwykle dochodowy przemysł.
Amerykanów picia butelkowanej wody nauczyli Francuzi. Jeszcze trzydzieści parę lat temu w Stanach Zjednoczonych naprawdę mało kto się domyślał, że butelkowanie zwykłej wody może stać się złotym interesem. Przedstawiciele francuskiej firmy Perrier sprzedającej mineralną wodę ze źródła znanego ponoć już w czasach rzymskich (w okolicach dzisiejszego Nimes) stawiali pierwsze kroki w Stanach Zjednoczonych w połowie lat 70. Ameryka była idealnym miejscem do ekspansji, bo już wówczas istniał tam wielki rynek napojów gazowanych. Francuzi zaczęli więc od przekonywania, że zamiast coli lub pepsi równie dobrze, a nawet lepiej, jest wypić do obiadu wodę z butelki Perrier.
Na koniec obalimy kilka największych mitów. Zwykła woda butelkowana wcale nie jest lepsza dla zdrowia niż spełniająca normy sanitarne woda kranowa. Nieprawda, że większość rodzajów wód w butelkach ma więcej minerałów od wody, która płynie w wodociągach – wiele sprzedawanych wód źródlanych zawiera o wiele mniej minerałów niż kranówka.
Przekonanie o tym, że o złej jakości wody z wodociągu świadczy kamień osadzający się w czajniku, jest kolejnym stereotypem – miękka woda wcale nie jest zdrowa. Nie warto wierzyć producentom przekonującym, że w ich wodzie nigdy nie ma bakterii. A woda niegazowana nie jest pod tym względem zdrowsza od gazowanej – przeciwnie, w wodzie gazowanej zawsze będzie mniej bakterii, bo zabija je dwutlenek węgla. Popularne wody smakowe nie mają nic wspólnego ze zdrowym trybem życia, są po prostu aromatyzowane. Tymczasem przepisy nie pozwalają na aromatyzowanie prawdziwej wody mineralnej (dobra woda mineralna to taka, która zawiera w jednym litrze co najmniej od 50 do 100 miligramów magnezu i powyżej 150 miligramów wapnia, przy czym wapnia powinno być co najmniej dwa razy więcej niż magnezu).
Mało kto zdaje sobie sprawę, że normy sanitarno chemiczne dla butelkowanych wód źródlanych są identyczne jak normy każdej innej wody przeznaczonej do spożycia, a więc także tej płynącej prosto z kranu. Tak naprawdę od zwykłej kranówki wyczuwalnie różnią się tylko prawdziwe wody mineralne. Tych jednak na rynku jest mniejszość.
Spośród kilku setek wytwarzanych w Polsce wód butelkowanych prawie 30 można nazwać mineralnymi. Kupowanie pozostałych tak na-prawdę mija się z celem, ponieważ niczym (poza ceną) nie różnią się od dobrej kranówki. Choć trzeba przyznać, że jakość wody w polskich wodociągach w wielu miastach pozostawia wiele do życzenia. Jak w tej sytuacji można namawiać ludzi do rezygnacji z kupowania bezpiecznej, butelkowanej wody stołowej? Zwyczajnie. Aby uzdatnić wodę z kranu, wystarczy przepuścić ją przez filtr domowego użytku. Ale dobry filtr. Jeśli chcemy być ekologiczni, rezygnujmy z kupowania wody nabitej w butelkę. Zamiast góry niepotrzebnego plastiku wystarczy jeden dobry bidon.
W materiale wykorzystałem informacje e- spring
oraz fragmenty artykułu pt. „Woda w butelkach – moda czy konieczność” red. Arkadiusza Bartosiaka

Hmmmm

O mnie

KONIN, WIELKOPOLSKIE, Poland
To jest moja strona na której będę opisywał moje zainteresowania i komentarze do różnych wydarzeń oraz moje przemyślenia A kiedy wejdziesz na poniższy link strony Amway i będziesz chciał pobuszować to strona dla gości jest dla Ciebie, tylko musisz zastosować klucz wpisując: kaziu53
Powered By Blogger

Archiwum bloga